Odnośnie temperamentu – niektóre dzieci są wrażliwsze na bodźce. Hałas podczas przedszkolnych zabaw po prostu im przeszkadza. Siłą rzeczy częściej oddalają się od grupy i prędzej czy później mogą dostać łatkę wspomnianego outsidera. Inne są nieśmiałe, nie wchodzą w konflikty, są mało stanowcze i nie walczą o swoje racje. W grupie przyjmują rolę obserwatora, albo – w niesprzyjających warunkach – kozła ofiarnego. Dzieci gadatliwe, o wysokim poziomie agresji, nadpobudliwe, częściej są nielubiane, bo ich zachowanie przeszkadzania innym. Są też dzieci odważne, radosne, optymistyczne, charyzmatyczne. Dlatego inni chcą być blisko nich.
Jednak pewne cechy temperamentu mogą być modyfikowane lub wzmacniane przez zachowania rodziców.
Do psycholog Śliwińskiej trafiła mama Maćka, ośmiolatka, który nie radził sobie w szkole. Kłócił się zarówno z nauczycielami, jak i z innymi dziećmi. Po kilku spotkaniach okazało się, że nikt go nie nauczył, że współpraca jest opłacalna. Że buduje więź. W domu często słyszał: „Musisz mówić zawsze to, co myślisz”, „Nie ulegaj presji”. Przykład z jednej strony dobry, z drugiej niekoniecznie. Trudno funkcjonować w środowisku bez zdolności do kompromisu.
Dzieci, oczywiście nieświadomie, w pewnym stopniu naśladują zachowania dorosłych. Syn autorytarnego ojca częściej będzie przejawiał skłonność do agresji i nieumiejętność komunikowania się z grupą niż syn ojca rozumiejącego i wspierającego. Rodzina jest złożonym systemem i najczęściej zachowania naszych dzieci są wypadkową naszych zachowań, zasad, lęków i kompleksów.
Wróćmy jeszcze na chwilę do samej grupy. Ona też wpływa na zachowanie dzieci. Działa to trochę jak samospełniająca się przepowiednia. Śliwińska: – Prowadzę z dziećmi rozmowę na temat zachowań ludzi przeżywających złość. W grupie jest kilku chłopców. Pytam, jakie konsekwencje może przynieść bicie jako jeden ze sposobów radzenia sobie z gniewem. Pierwszy z chłopców odpowiada, że negatywne, drugi również, trzeci, dajmy na to Krzyś, rozgląda się wokół, na twarze innych kolegów i w końcu również odpowiada, że negatywne. Ostatni Antek jako jedyny mówi, że pozytywne. Dlaczego Krzyś ogląda się na innych? Najprawdopodobniej nauczył się, że trzeba być w większości, żeby być lubianym. Być może miał za sobą sytuację, że gdy powiedział, co myśli, został wyśmiany. Unika więc samodzielnego myślenia, bo chce zachować twarz przed kolegami. Dlaczego Antek wypowiada opinie sprzeczne z większością? Wychodzi z założenia, że nie ma takiej rzeczy, za którą inni go lubią. W przeszłości został wiele razy odrzucony. Sądzi, że jeśli powie coś nadzwyczajnego, to inni się zainteresują, okażą jakiekolwiek emocje. Antek zdobywa uwagę otoczenia, oburzając innych, ale przynajmniej ma poczucie kontroli. To on decyduje, jak reagują inni.
Iza Śliwińska od kilku lat prowadzi tzw. grupy rówieśnicze, czyli warsztaty terapeutyczne dla dzieci mających problemy w przedszkolu lub szkole. Celem tych zajęć jest m.in. budowanie samooceny, nauka radzenia sobie w trudnych sytuacjach. – Ważne jest, aby dzieci zaczynały mieć pozytywne doświadczenia z rówieśnikami. Aby przekonały się, że w innej grupie mogą pełnić nową rolę, odnosić sukcesy, być lubiane.
Spójrzmy na przedstawienia przedszkolne, role księżniczek dostają prawie zawsze najładniejsze i najodważniejsze dziewczynki. Gdyby nie trzymać się tego schematu i dać szansę nieśmiałej i mniej atrakcyjnej pięciolatce, to może byłby to dla niej moment zwrotny. Doświadczenie uwagi, zachwytu innych może stać się punktem odniesienia na całe życie, i pokazać, że wiele jest w zasięgu jej ręki. Następnym razem sama powie, że chciałaby zagrać główną rolę, bo już wie, że potrafi temu sprostać. Niestety, większości nauczycieli nie chce się wkładać dodatkowej pracy, by uczyć dzieci innych ról. Łatwiej powiedzieć: „Ty, Marysiu, pięknie zaśpiewasz na przedstawieniu, bo chodzisz do szkoły muzycznej”, niż dać szansę innej dziewczynce. A ta inna dziewczynka też marzy, żeby śpiewać. I jeśli nikt nie da jej możliwości, pokazania siebie nauczy się jednego: „Jestem szarą myszką, liderki są gdzie indziej”.





