15 49.0138 8.38624 arrow 0 arrow 1 5000 1 0 horizontal https://egaga.pl 300 4000
Jesteśmy blisko dzieci

Wpływ reklam na dzieci, czyli małe rzeczy o poważnych konsekwencjach

Magdalena Zaporowska
8 kwietnia 2020

Od kilku dni Polska, a od kilkunastu tygodni świat „zatrzymał” się z powodu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, wywołującego chorobę COVID-19. W całym kraju od 16 marca do Wielkanocy br. będą zamknięte żłobki, kluby maluch, przedszkola, a także szkoły. Rodzice w ciągu kilkudziesięciu godzin, musieli przeorganizować i dostosować się do nowych warunków, aby móc pogodzić pracę zawodową z opieką nad swoimi pociechami. Część postanowiła wykorzystać urlop, inni poszli na L4, a jeszcze inni starają się pracować zdalnie. I wszystko wydawałoby się w porządku, gdy niejeden fakt – telewizor, który w ostatnich latach stał się „automatyczną niańką”, dającą rodzicom odrobinę wytchnienia. I nie było by w tym nic złego, gdyby dziecko obejrzało jedną bajkę, a nie 5 kolejnych pod rząd, przeplatanych dodatkowo reklamami, które nie dość, że na niektórych kanałach dziecięcych stanowią ponad 9%4 całego emitowanego kontentu, to także wywierają na nie ogromny wpływ. Dlaczego?

Powodów jest kilka, ale do najważniejszych należy fakt, że dzieci do 8 roku życia nie odróżniają reklamy od pozostałych filmów, bajek czy programów. Są one dla nich tak samo wiarygodne i prawdziwe jak niegroźna, sympatyczna, różowa świnka czy żyjące własnym życiem pociągi, maszyny budowlane i samochody. Jest to dla nich tak samo realny świat, jak ten, w którym żyje na co dzień. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że maluch widząc np. małą, różową kulkę, która w takt wesołej piosenki „rusza oczkami, macha uszkami i chce, by ją czesać małymi grzebykami” też pragnie ją mieć, jako nowego przyjaciela codziennych zabaw. Bo przecież „marzenia się spełniają2” i „wspaniałe przygody na nie czekają2”, więc jak w to nie wierzyć.

I tak, powoli, całkowicie nieświadomie z każdą wymuszoną groźbą, prośbą czy płaczem zabawką, kształtuje się u dziecka coraz silniejsza postawa konsumpcyjna i roszczeniowa. I, o ile takiemu 6 latkowi rodzice wybaczą wszystko, tak już na 26-latka, rówieśnicy czy przełożeni mogą spojrzeć z lekkim poirytowaniem i rozdrażnieniem.

Złość, frustracja i depresja

Problemy w budowaniu relacji społecznych to tylko jeden z aspektów związanych z negatywnymi skutkami oglądania reklam za młodu. Do tego według specjalistów, niejednokrotnie dochodzi problem z akceptacją własnych porażek, rozczarowanie dniem codziennym, frustracja czy nawet depresja.

Nie oszukujmy się, reklamy wpływają na nasze decyzje zakupowe. Bo kto nie marzy o nowym smartfonie, reklamowanym przez ulubionego sportowca, samochodzie „prawie” samodzielnie parkujący czy też cudownych kapsułkach, dzięki którym będziemy „fit”.

Nie dziwmy się więc, że dzieci, które dopiero poznają świat i są w dużo większym stopniu podatne na manipulację, na opór rodziców związany z zakupem nowej zabawki reagują złością, agresją czy prawdziwą histerią, niejednokrotnie zakończoną opuszczeniem sklepu w tempie ekspresowym.

Pamiętajmy także, że reklamy kształtują preferencje żywieniowe u najmłodszych, które widząc animowanego tygrysa czy śpiewające żelki, wybiorą je, zamiast zdrowego i pełnowartościowego obiadu czy śniadania. Jak w takim razie ograniczyć dostęp maluchów do reklam?

Kontrola rodzicielska

Niewątpliwie jest to zadanie bardzo trudne, ale wykonalne.

Przede wszystkim pomyślmy nad opcją wprowadzenia nadzoru rodzicielskiego nad treściami reklamowymi w telewizji. Na rynku dostępne są urządzenia, dzięki którym to rodzic zdecyduje, nie tylko jakie stacje dziecięce będzie oglądała jego pociecha, ale także wskaże, co ma się zadziać w momencie rozpoczęcia się na nich bloków reklamowych.  Czy na ten czas ma zostać automatycznie wyłączony dekoder telewizyjny, wyciszony dźwięk, czy może kanał ma zostać przełączony na inny, na którym aktualnie nie ma reklam.

Dodatkowo starajmy się na bieżąco rozmawiać z dzieckiem na temat tego, co widzi w telewizji. Tłumaczyć otaczający je świat oraz różnice, między tym co jest prawdą, a co nie. Odpowiadajmy na wszystkie pytania i wątpliwości. A jeśli tylko mamy taką możliwość wspólnie – rysujmy, czytajmy książki, słuchajmy muzyki, czy grajmy w różnego rodzaju gry planszowe, które nie tylko rozwijają wyobraźnię, ale także uczą koncentracji i spostrzegawczości. Zobaczycie, że każda godzina tego typu aktywności, będzie procentować w przyszłości zarówno dla Was jaki i waszej pociechy.

Co warto jeszcze wiedzieć!

Droga mamo, drogi tato i wszystkie ciocie, wujkowie i inni, którzy opiekujecie się Waszymi „Skarbami”. Doskonale wiemy, że włączenie dziecku bajki w telewizji pozwala na chwilę wytchnienia i spokoju, ale:

  • coraz częściej ta „chwila” zmienia się w 3 godziny, w czasie których maluch ogląda od kilku do kilkunastu reklam dziennie. Szacuje się, że miesięcznie może zobaczyć od 500 do 900 spotów reklamowych3;
  • nie dajmy się zwieść tym, że przełączyliśmy kanał na ten z samymi kreskówkami – tam też są reklamy! Albo, że szkrab nie zwróci uwagi na to, co leci w TV, bo jest zafascynowany budowaniem wieży z klocków – zwróci i jeszcze wymieni slogany reklamowe;
  • dzieci lubią oglądać reklamy (67%)1 i nieświadomie akceptują wszystko, co w nich widzą, więc pragną mieć to, co pokazuje zabawę, radość, kolorowy i wesoły świat;
  • maluchy do 18 miesiąca mogą obyć się bez oglądania TV, a po skończeniu 1,5 roku życia wystarczy im maksymalnie 15 minut1. 4 latek natomiast powinien zadowolić się 30 minutami bajek – naprawdę!

Trzymamy kciuki za Waszą wytrwałość w starciu z reklamami i tym trudnym dla wszystkich czasem.

Niech „moc będzie z Wami”!

1 Informacje przytoczone z badań nad wpływem reklamy na dzieci P. Kossowski, E. Bromboszcz, G. Comstck

2  http://pierot.com.pl/reklamy-tv/, reklam Bush Baby World

3  „Wpływ reklamy telewizyjnej na dzieci”, Aneta Paszkiewicz, Edukacja Elementarna w Teorii i Praktyce: kwartalnik dla nauczycieli nr 1, 7-17, 2011.

4   Dane własne dostępne na https://www.advoider.pl/blog/kanaly-dzieciece-a-reklamy-statystyki/