15 49.0138 8.38624 arrow 0 arrow 1 5000 1 0 horizontal https://egaga.pl 300 4000
Jesteśmy blisko dzieci

Jak dobrze zdiagnozować dziecko?

Avatar
13 lipca 2014

Dziecko ma problemy w szkole, jego nastrój często i gwałtownie się zmienia. Kiedy zwrócić się o pomoc do psychologa – wyjaśnia Patrycja Rzepecka, psychoterapeuta dziecięcy z akademickiego Centrum Psychoterapii i Rozwoju SWPS.

Wojtek ma osiem lat, właśnie rozpoczął naukę w drugiej klasie. Jest żywym chłopcem, który potrzebuje na tyle dużo ruchu, że oglądając kreskówki, podskakuje na kanapie. W szkole, podczas przerwy biega i skacze po korytarzu do utraty tchu, za to podczas lekcji sprawia wrażenie, jakby go nie było… Jest cichy, powoli wykonuje zadania, na zadane pytania nie odpowiada, nawet w kwestii, czy je usłyszał, czy może zapomniał, o co był pytany. Często się wyłącza z toku lekcji, ma kłopoty z czytaniem, mylą mu się literki. Do domu wraca z ogromną ilością zadań do zrobienia, które zebrały mu się przez cały dzień i oczywiście pracą domową. Cały swój wolny czas musi poświęcić na naukę. Jeśli uda się tego czasu trochę wygospodarować, chętnie pomaga mamie w domu. Ma uzdolnienia techniczne, potrafi złożyć skomplikowany model czy zabawkę. Pochwalony za takie umiejętności ze smutkiem przyznaje, że może jest w tym dobry, za to słabo idzie mu w szkole.

Trudności Wojtka nie pojawiły się nagle, pewne sytuacje niepokoiły rodziców już w przedszkolu. Wojtek miał kłopot z nauczeniem się wierszyków i piosenek, jego prace wywieszane na tablicach różniły się od prac pozostałych dzieci. Na pytanie, dlaczego wszyscy malowali farbami, a tylko on kredkami, padała odpowiedź, że nie chciał malować. Niechętnie podejmował każdą nową aktywność – co do tej pory się nie zmieniło. Jeśli pojawia się nowe zadanie, nowy sposób rozwiązania do zastosowania, chłopiec najczęściej reaguje płaczem, twierdzi, że z pewnością sobie nie poradzi. A to jest jego dopiero rozpoczynająca się kariera szkolna.

Szukający wyjaśnienia trudności dziecka i pomocy w ich rozwiązaniu rodzice udali się do psychologa… i otrzymali kolejno: „diagnozę” autyzmu, zespołu nadpobudliwości psychoruchowej, czyli ADHD, oraz wyjaśnienie, że to rozwojowe i że z tego wyrośnie. Jak to możliwe, że różni specjaliści, szukając przyczyn trudności i niepowodzeń Wojtka, postawili tak odmienne rozpoznania, i co w takiej sytuacji ma zrobić rodzic? Błędne czy nieprecyzyjne rozpoznania najczęściej wynikają ze skupienia się na jednej sferze zachowań czy nawet jednym rodzaju zachowań, z pominięciem całego kontekstu osobowości i temperamentu dziecka, jego sytuacji rodzinnej oraz jego dotychczasowych doświadczeń i wypracowanych na ich podstawie sposobów reagowania.

W przypadku Wojtka przy pierwszej konsultacji psycholog skupił się na jego zachowaniu podczas wizyty w gabinecie. Chłopiec był wycofany, nie nawiązywał kontaktu, nie chciał rozmawiać ani wykonać żadnego z zaproponowanych zadań, ani wziąć udziału w zabawie. Spotkanie z dzieckiem poprzedziła dziesięciominutowa rozmowa z rodzicami. Po godzinnym spotkaniu usłyszeli oni rozpoznanie, że to zaburzenie ze spektrum autyzmu, bo dziecko nie podejmuje żadnej interakcji, nie ma z nim kontaktu. Rodzice mając świadomość, że na co dzień ich syn zachowuje się inaczej, uznali rozpoznanie za nierzetelne i udali się do kolejnego specjalisty. Tu z kolei Wojtek zaprezentował diametralnie inne zachowanie. Co prawda nie nawiązał relacji z psychologiem, ale biegał po całej sali, dotykał wszystkiego, co znajdowało się w zasięgu ręki, i nie był w stanie wykonać żadnego polecenia do końca. Specjalista przed spotkaniem zebrał sporo informacji o dziecku, bo wywiad z rodzicami trwał godzinę. Przez tę godzinę Wojtek czekał w pustym korytarzu na swoją wizytę i, jak można się domyślić, potwornie się nudził. Ponownie głównie na podstawie zachowania w gabinecie psychologa otrzymał rozpoznanie, tym razem było to ADHD, bo jest nader żywy, nie umie się skupić i wysiedzieć w miejscu. Za taką diagnozą przemawiały co prawda jeszcze niektóre dane zebrane w wywiadzie – duża potrzeba ruchu, trudności z koncentracją na lekcji, „zamyślanie się” i wrażenie, że nie słyszy, co się do niego mówi – ale znów rozpoznanie rodzicom wydało się nietrafne.

Przypadek diagnozowania Wojtka może rodziców zniechęcić czy nawet wystraszyć. W końcu udają się do specjalisty, który powinien wiedzieć, co i jak robić. Jak się ustrzec przed krążeniem od jednego psychologa do drugiego w poszukiwaniu rzetelnej diagnozy i uzyskaniem odpowiedniej pomocy dla swojego dziecka? Przede wszystkim musimy mieć świadomość, że po jednym spotkaniu trudno czasami ustalić jednoznaczne rozpoznanie źródła i powodów problematycznych zachowań dziecka. Ujawnienie i dotarcie do nich wymaga stworzenia odpowiedniej atmosfery i nawiązania relacji z osobą badającą. W przypadku Wojtka niechęć do podjęcia działania podczas wizyty mogła być spowodowana trudnościami w radzeniu sobie w nowych sytuacjach, słabymi umiejętnościami wchodzenia w relacje, brakiem wiary we własne możliwości, nieśmiałością czy chociażby kłopotem ze zrozumieniem sposobu komunikacji obcego dorosłego.

Sporym utrudnieniem w diagnozowaniu jest także sytuacja, gdy kolejne spotkania odbywają się w dużych odstępach czasowych, jak często dzieje się w rejonowych poradniach psychologiczno-pedagogicznych, w których przyjmuje się dużo dzieci i w których  koniecznością jest przede wszystkim szybka ocena zakresu problemów i przekazanie wskazówek do pracy. W takich poradniach może pojawić się również trudność z rozdzieleniem bardziej subtelnych oznak specyficznych trudności, ponieważ zazwyczaj trafiają do nich dzieci z określoną grupą problemów. To może z kolei powodować też nadinterpretacje problematycznych zachowań i szufladkowanie ich do ogólnych zaburzeń, takich jak dysleksja czy ADHD.

Kolejną pułapką nietrafnej diagnozy jest wyjaśnianie problematycznego zachowania bez uwzględnienia jej kontekstu sytuacyjnego. W historii naszego Wojtka nadruchliwość w gabinecie psychologa spowodowana zwykłą potrzebą rozładowania napięcia wywołanego długim czekaniem i nudą została zinterpretowana jako klasyczny objaw nadpobudliwości psychoruchowej. Oprócz tego mylnego wytłumaczenia równie dobrze mógłby to być objaw z zakresu zaburzeń integracji sensorycznej, słabego napięcia mięśniowego, które utrudnia długie przebywanie w jednej pozycji i wymusza ciągłe przemieszczanie się, czy potrzeba ruchu, który ułatwia koncentrację i przyswajanie zapamiętywanego materiału.

Poza tłem sytuacyjnym, na którym pojawiają się trudne zachowania dziecka, pozostaje jeszcze szereg jego osobistych doświadczeń i przeżyć, które mogą wpływać na sposób reagowania. Każda większa zmiana – w rodzaju pojawienia się rodzeństwa, kłótni czy rozwodu rodziców, zmiany szkoły, miejsca zamieszkania, choroby w rodzinie – może powodować lub zmieniać określony sposób zachowania.

Jednak najważniejsza w interpretowaniu trudności i problemów młodego człowieka jest świadomość i branie pod uwagę tego, że każde dziecko ma własną, niepowtarzalną osobowość i temperament.