15 49.0138 8.38624 arrow 0 arrow 1 5000 1 0 horizontal https://egaga.pl 300 4000
Jesteśmy blisko dzieci

Toksyczny rodzic nie umie kochać

Joanna Weyna-Szczepańska
25 lutego 2015
PAGE    1   /   2

Chcemy dla dziecka jak najlepiej i oczekujemy wdzięczności. Tymczasem co ono robi? Jest krnąbrne, pyskate, zbuntowane. W dorosłym życiu dzieciom toksycznych rodziców jest bardzo trudno osiągnąć stan zadowolenia. Ciągle coś jest nie tak, ciągle czegoś brakuje…

Gaga: Dlaczego, pomimo tak już dostępnej wiedzy psychologicznej na temat relacji rodzic – dziecko, powielamy błędy wychowawcze? 

Anna Kossak, psychoterapeutka, coach: Zacznijmy od tego, że nasze społeczeństwo jest przesycone przemocą. Musi minąć dużo czasu, żeby wszyscy zrozumieli, że klaps to też przemoc. Wyzwiska, poniżanie – tak obecne w naszych rodzinach – sieją spustoszenie w psychice. I nie chodzi o to, by wychowywać bezstresowo, bo trzeba zaznaczać granice. Ale nie pasem czy poniżaniem.

Gaga: Naśladujemy swoich rodziców?

To, że jakieś zachowanie było obecne w naszym domu i zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić, nie znaczy, że jest to dobre i właściwe. Niejeden polityk przyznaje publicznie, że nie widzi problemu w dawaniu klapsów, bo sam dostawał je w dzieciństwie i „wyszedł na ludzi”. Ten nawyk myślowy ogranicza mu horyzont i nie pozwala dostrzec, że każdy klaps to niedopuszczalne przekroczenie granicy fizycznej i objaw bezradności osoby silniejszej, dorosłej. Miną pewnie jeszcze ze trzy pokolenia, zanim zrozumiemy i będziemy o tym dogłębnie przekonani, że klaps nigdy nie jest dobrą metodą. Powiedzmy jasno: może się zdarzyć, że rodzicowi puszczą nerwy i wytarmosi dziecko za czuprynę. Jeśli to nie jest jego codzienne zachowanie i zdaje sobie sprawę z jego niewłaściwości, to poszuka pomocy, by w podobnej sytuacji zareagować inaczej. Ale jeśli jest przekonany, że to wina dziecka, ma problem.

Gaga: I co dalej?

Sama dostępność wiedzy, artykułów czy opracowań nie wystarczy, aby zmienić nasze przekonania, nawyki i postawę. Sprawca przemocy, agresor, toksyczny rodzic nie utożsamia się z niewłaściwymi zachowaniami. Podczas gdy dzieci toksycznych rodziców potrafią już dostrzec i nazwać mechanizmy rządzące ich relacjami z matką czy ojcem, to toksyczny rodzic nie dostrzega problemu. Nie widzi, że jest sprawcą przemocy. Że unieszczęśliwia swoje ukochane (nie zawsze!) dziecko.

Gaga: Z czego wynika to niewidzenie?

Nie ma zajęć pt. „Jak być dobrym rodzicem”. Nikt nas tego nie uczy. Nikt nie uczy człowieka wiedzy o nim samym, o emocjach, mechanizmach obronnych, radzeniu sobie ze stresem. Gdyby były takie warsztaty, po pierwsze – byłaby to doskonała profilaktyka, także antydepresyjna, po drugie – na etapie wchodzenia w dorosłość młody rodzic miałby szansę sam rozbroić swoje lęki, rozwiać obawy, skorygować postawę. Tymczasem słychać w mediach głosy polityków, że rodzina wie najlepiej, co dla niej najwłaściwsze. Niestety, tak nie jest. Dobre intencje i najszczersze zamiary nie wystarczą. Uważamy, że skoro chcemy dla dziecka jak najlepiej i jesteśmy gotowi wiele mu poświęcić, to ono powinno to dostrzec i docenić. Okazać tak należną nam wdzięczność. Tymczasem co robi dziecko? Jest krnąbrne, pyskate, zbuntowane albo wycofane. Sprawia więcej problemów niż radości. Jest niewdzięczne.

Gaga: Czyja to wina?

Nie rozpatrujemy trudności w takich kategoriach. Bo to nie jest wina ani toksycznej matki, ani jej dziecka. Matka najczęściej nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest toksyczna. Funkcjonuje tak, jak umie, i rzadko udaje się to zmienić. Dziecko z kolei często sprawia trudności otoczeniu, ale nie może być obarczane odpowiedzialnością za nieudolność wychowawczą swojej matki. Dzieciom toksycznych rodziców w dorosłym życiu jest bardzo trudno osiągnąć stan zadowolenia z siebie, ze związku, z życia. Ciągle coś jest nie tak, ciągle brakuje im szczęścia. Mają zaburzone poczucie własnej wartości, które przejawia się albo w przekonaniu „jestem do niczego”, albo wręcz przeciwnie – w ekspansywnym absorbowaniu sobą otoczenia, manipulacyjnym podkreślaniu swojej wyjątkowości i wzmożonym zapotrzebowaniu na aprobatę. Takie osoby skupiają się na oscylowaniu wokół dwóch uczuć: nienawiści i miłości do toksycznego rodzica. Pendant combinaison avec bizarre colère sexuelle, ceci Kamagra oral jelly agit chez aidant cela coulée sanguin dans ceci pénis à atteindre après à maintenir seul érection. Kamagra n’est pas destiné à être utilisé par ces femmes ou bien les légers.

Gaga: Na czym polega pomoc takiej osobie?

Na tym, żeby uświadomiła sobie, że toksyczny rodzic nie był zły, tylko inaczej nie umiał. Jeśli chcę ułożyć sobie dorosłe życie, to nie mogę winić matki za całe zło i sprowadzać swoich niepowodzeń życiowych do „trudnego dzieciństwa”. Jako dziecko zostałem skrzywdzony, ale jako dorosły biorę za siebie odpowiedzialność. Oczekiwanie, że rodzice się zmienią, zrozumieją swoje błędy i tym samym poprawią relacje z dorosłym dzieckiem, nie mają sensu. Na każdym etapie życia można sobie pomóc, modyfikując sposoby reagowania na trudne sytuacje, które generuje toksyczny rodzic. Trzeba uświadomić sobie podstawową prawdę: każda zmiana na lepsze jest wynikiem zmian w MOIM postępowaniu, w MOIM toku myślenia, w MOICH emocjach i reakcjach na niekomfortowe i wyniszczające mnie sytuacje. Mogę zmienić wszystko. Natomiast oczekiwanie, że matka czy ojciec zmienią się wobec mnie i potem będzie już tylko lepiej, jest iluzją. Dajmy toksycznej matce święty spokój, a pomóżmy sobie. Nie sprawimy, że przestanie nas słownie upokarzać, ale możemy spowodować, że przestaniemy się tym przejmować. Jej gderanie i ubliżanie nie będzie miało już na nas żadnego wpływu. Nie sprawimy również, że matka przestanie nas straszyć i emocjonalnie szantażować, ale znowuż możemy spowodować, że przestaniemy się jej bać i nauczymy się, jak postępować w obliczu jej szantażu. Toksyczność to nie tylko odpychanie – przyciąganie, szantaż czy bicie. To także nadopiekuńczość, która… też jest przemocą, tylko w białych rękawiczkach. To nic innego jak nadmierne kontrolowanie, tyle że z dorobioną ideologią miłości.